Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lutego 2016

Asertywność jako skuteczne narzędzie w komunikacji

Asertywność to model zachowania.
Osoba asertywna dba o swoje granice nie naruszając granic innych. Umie nie tylko dawać,
ale brać, prosić, mówić i przyjmować miłe rzeczy. Do tego jest potrzebne poczucie własnej wartości
i pewność siebie.
*
Asertywność to także skuteczne narzędzie w komunikacji.
Działa! Wystarczy wiedzieć, jak używać, wytrenować i stosować. Nie trzeba być pewnym siebie.
Ba! Używając asertywności jako skutecznego narzędzia tę pewność siebie się buduje.
*
Zapraszam na bezpłatny webinar.
Dziś, 22 lutego o godz. 20.30. Jeśli nie zdążysz, a się zapiszesz - będziesz mieć 24h bezpłatny dostęp do nagrania. Link do zapisów znajdziesz TUTAJ
*
Ale to nie wszystko :)
Zapraszam do obejrzenia mojego pierwszego webinarium dotyczącego miłości.
Nie daj sobie wmówić, że miłość jest skomplikowana, że to cierpienie, że ...nie wiadomo co.
Każdy, ale to KAŻDY może być szczęśliwy w miłości! Od tego wszystko się zaczyna.
Nieszczęścia tego świata spowodowane są brakiem umiejętnego obchodzenia się z jedyną największą siłą, jaką jest miłość. Zarezerwuj czas jak na seans filmowy i obejrzyj nagranie :) Pozdrawiam :)



                                                                      Foto: Pixabay

wtorek, 26 maja 2015

Mamy albo nie mamy...

Dzień Mamy
Tego dnia nikt nie podważa. Nie wygłasza - jak w przypadku Dnia Kobiet -  słusznych (zresztą) mądrości w stylu: mamę trzeba kochać cały rok, a nie tylko w ten dzień.
Bo dobrze jest, jak się ma kogo kochać. Ten dzień to także wspomnienie o tych Mamach,
które odeszły.
Mama to kapitał na całe życie.
Ale wspomnienia bywają różne. Nie będę rozwodziła się nad dziećmi, które rodziców - w tym matki - obarczają winą (czasem niestety uzasadnioną). Relacja matka - córka bywa trudna, matka - syn także. A czasem jest tak, że mamy nie było.
W tym roku pojawiło się mnóstwo zdjęć mam.
Facebook pękał w szwach od zamieszczonych fotografii. Tych współczesnych i tych z ubiegłego wieku. Oraz laurki, mnóstwo laurek. Nie pamiętam, aby w ubiegłym roku był taki wysyp. No cóż, niektórzy bardzo by chcieli, aby ich życie było dla innych interesujące :) To jest taki obszar, że czasem człowiek lubi się podzielić swoim szczęściem i już. Też tak czasem mam :)
Ale w tym roku nie. Zachowałam go tylko dla siebie.
W tym roku pomyślałam o tych kobietach, które tak bardzo pragną usłyszeć: mamo...
I że dla nich - mimo miłości do własnych mam - to smutny dzień. Piszę o tym już po północy, kiedy Dzień Mam dobiegł końca. Bo może 27 maja mógłby być Dniem Nadziei na Macierzyństwo?  Dniem, w którym mamy przesyłają dobre myśli i życzenia tym kobietom, które mamami pragną być... Ja przesyłam.

niedziela, 1 marca 2015

Nakarm mózg innym obrazem...

Podróże kształcą.
Poznajemy inny świat, ludzi, kulturę, obyczaje. Jeśli oczywiście damy sobie szansę, chociaż trochę się wysilimy i wyjdziemy poza świadczenia z opaską all inclusive. Nie neguję tej formy wypoczynku – sama czasem lubię bezmyślnie się powylegiwać i wcale się tego nie wstydzę.
„Wszystko w swoim czasie” – to chyba właściwa maksyma.
Ta podróż miała wyglądać inaczej.
Po drodze do Lizbony miałam zatańczyć tango w Berlinie. Nie wyszło. Za to odwiedziłam świetną knajpkę w Poznaniu. Jej właściciel tańczy tango. I to jak…
W Lizbonie miałam wygrzać się w promieniach południowego słońca. Owszem, w ciągu dnia bywały ciepłe momenty, ale generalnie dawno tak nie zmarzłam jak tam.
Wobec zimna i smrodu jestem bezbronna.
Nie pomyślałam, że jak w większości południowych krajów – nie mają w pomieszczeniach ogrzewania. Nie wiem, jak Portugalczycy wytrzymują 5 miesięcy w wilgoci i zimnie. Na zewnątrz
w ciągu dnia jest cieplej niż wewnątrz. Stare zawilgocone kamienice czuć pleśnią. Pranie wisi na dworze nawet w deszcz – pod rozłożoną folią szybciej wyschnie niż w domu…
Mój mózg wpadł w katatonię.
Nie byłam w stanie cieszyć się tą podróżą. Nie narzekałam zbytnio, bo nie leży to w mojej naturze, ale byłam dość daleka w dotarciu do poczucia szczęścia. Owszem, rejestrowałam widoki, zrobiłam prawie 400 zdjęć. Ale zimno mnie paraliżowało. Skupiałam się na tym, by przetrwać. Nie miałam poczucia straconego czasu, bo od dawna znam ten mechanizm: w podświadomości utkwiło mi to, co dla mnie ważne, i w odpowiednim momencie będę mogła do tego sięgnąć.
Warto co jakiś czas nakarmić mózg innym obrazem.
 Zmiana perspektywy to takie przewietrzenie własnych kątów, powiew innej energii.
Z przyjemnością wracałam do mojego ciepłego mieszkania. Uświadomiłam sobie, że ubikacje
w naszych nawet tych niedrogich restauracjach są większe i świeższe niż w niejednym europejsko – światowym mieście. Że zawilgocone kamienice bez łazienek – o czym się nie mówi – są także w Warszawie i że nikt nie zajmuje się ich mieszkańcami (często w bardzo podeszłym wieku).
Że nie mam aż takiej pasji, by dla niej głodować i marznąć. Moja koleżanka Renata zostawiła ciepły i syty kącik w Warszawie, nie dojada i marznie
w Lizbonie „tylko” po to, by wieczorami śpiewać Fado i słuchać, jak inni wyśpiewują swoją saudade…  
Podczas podróży poznajemy siebie.
Międzyludzko, bo właśnie podczas wspólnej podróży najłatwiej jest poznać charakter drugiego człowieka. A jeśli wsłuchamy się w siebie, mamy szansę dowiedzieć się czegoś o sobie: odkryć swoje marzenie, poszerzyć zainteresowania, przewartościować życie.
Wiem, że wrócę do Portugalii w maju, może jeszcze tego roku.
Specjalnie po to, by tak od serca porozmawiać z Renatą o jej pasji, wyrzeczeniach, i tym, czy na pewno warto płacić aż taką cenę za samorealizację.    
Poczułam radość.
Fado to nie moja muzyczna bajka. Ale słuchając Renaty, która oprowadziła nas po Mourarii (dzielnica Lizbony będąca kolebką Fado) i Afamie (obecne zagłębie Fado), jej śpiewu, śpiewu innych fadistów – pomyślałam, że fajnie jest robić coś z sercem. Ucieszyłam się po raz kolejny z tego, że w swoim życiu robię rzeczywiście to, co sprawia mi przyjemność, inni widzą w tym korzyść dla siebie, a przy tym nie głoduję i nie marznę. Mam tyle pomysłów. Poprzez chwilowe zamrożenie mózgu nabrałam werwy do ich realizacji.
Tak, czasem trzeba nakarmić mózg innymi obrazami. 


                                               Lizbona - panorama z tarasu widokowego.




sobota, 14 lutego 2015

O miłości chyba było już wszystko...

... a nadal nie do końca jest zbadana, a na pewno nie jest ujarzmiona.
Święty Walenty jest patronem ludzi chorych psychicznie i na epilepsję. Powszechnie mówi się, że miłość odbiera rozum. Ja uważam, że miłość niczego nie odbiera, a wiele daje. Zmysły tracimy przez namiętność, uwikłanie, obsesję...
"Miłosnych" poradników jest dużo.
Porady typu: "Jak go uwieść w 5 minut" albo "3 triki, aby rozpalić ją do czerwoności" można publikować w prasie młodzieżowej, bo każdy dorosły wie, że nie ma jednej recepty na udany związek i nie ma jednego sposobu na wszystkich ludzi.
Jednak pewne założenia można zrobić.
Ten, który mówi ci dokładnie to, co chcesz usłyszeć, z dużą dozą prawdopodobieństwa jest wytrawnym uwodzicielem i prędzej czy później będzie opowiadał różne miłe rzeczy Twojej najlepszej przyjaciółce (jeśli już tego nie robi), a może i siostrze.
Mężczyźni źle ubrani zbyt często są przez kobiety lekceważeni. Marynarkę i buty można zmienić, a wypicowany laluś będzie wolał kupić sobie balsam do ciała niż Tobie kwiaty.
Jeśli kobieta ma zbyt silną więź ze swoją rodziną, Ty po spłodzeniu potomka pójdziesz w odstawkę.
Generalizacja? Może tak, może nie.
Wiele rzeczy widać, tyle że przymulenie uczuciowe powoduje ślepotę lub złudzenie, że "to" się zmieni. A tymczasem najczęściej zmienia się to, że jeśli coś Cię rozczulało, może zacząć Cię wkurzać. Dzieje się tak, kiedy jest masa niespełnionych nadziei i narosłych pretensji.
Nauka komunikacji kuleje.
A każdą relację buduje się poprzez komunikację i działanie. Konflikty - zawodowe, osobiste, międzynarodowe - wybuchają z powodu błędów komunikacyjnych właśnie.
Lubimy naginać do siebie.
Nie patrzymy, co może nam zaoferować druga strona. Chcemy ją zmusić, by było po naszemu. Jeśli ona chce po swojemu, szybkie obustronne rozczarowanie jest nieuniknione. Zapominamy, że rozmowa to dialog, a nie dwa monologi.
Nie każdy chce z kimś być.
Codzienne życie wiąże się z odpowiedzialnością i przykrościami, a człowiek w swej naturze chce przykrości uniknąć i dąży do przyjemności. W dobie internetu krótkotrwałe, nawet jednorazowe relacje to chleb powszedni.
Przeczytaj też o fatalnym zauroczeniu i powodzenia w miłości :)

                                                                 Fot.: Internet
                                                                     

niedziela, 21 grudnia 2014

Solidarność - czyli działanie na rzecz

Solidarność. To słowo mocno ucierpiało.
Używane - ba! Nadużywane! przez polityków różnej maści, czasem w podejrzanych sytuacjach.
Solidarność męska, kobieca - taki podział jest powszechny. Sam temat jest dość szeroki, ale ponieważ nie pasuje mi do przedświątecznej aury, omówię go innym razem. Ale święta nie przeszkadzają mi w tym, by docenić inicjatywę Beaty Tomaszek, która założyła i prowadzi bloga z relacjami z biznesowych konferencji i warsztatów oraz informacjami dot. najbliższych wydarzeń.
Solidaryzuję się z koleżanką i jej działaniami.
Na rzecz kobiet i kobiecego biznesu. Warto się dzielić, także informacjami. To bardzo ułatwia życie.
Beata opisała swoją historię. Zapraszam do zapoznania się z nią i dania "lajka": Kliknij TU
Beato, serdecznie pozdrawiam :)

                                           Fot.: archiwum Beaty Tomaszek